MARKSTADT i LASKOWITZ - obozy pracy w Markstadt
(pol. Laskowice Oł.)



Podobozy w Wikipedii
Obozy w Wikimapii - Zobacz nasz teren
Wystawa "CZŁOWIEK CZŁOWIEKOWI... Obozy na terenie Dolnego Śląska i Opolszczyzny w czasie II wojny światowej" - Wrocław, 10 listopada 2004 r.

28 lutego 1933 r. prezydent Niemiec P. Hindenburg wydał specjalne rozporządzenie o ochronie narodu i państwa. Ograniczało ono znacznie wolność osobistą obywateli i zezwalało na aresztowanie i więzienie przez czas nieograniczony, bez wyroku sądowego, przeciwników kształtującego się wtedy w Niemczech systemu faszystowskiego. Zamykano ich obozach koncentracyjnych, czyli ośrodkach odosobnienia, w których musieli ciężko, niewolniczo pracować i znosić upokorzenia, prześladowania oraz wymyślne kary za wszelkie prawdziwe i wyimaginowane przewinienia. Głodzeni, ubrani tylko w pasiaki i drewniane chodaki, bez względu na pogodę, stłoczeni w ciasnych pomieszczeniach, śpiący po kilka osób na wąskich pryczach, pracując ponad ludzkie siły, praktycznie bez odpoczynku, żyli w ciągłym strachu o własne życie.

Pierwszy obóz hitlerowski powstał w Dachau już w 1933 r., na mocy zarządzenia szefa SS(20 H. Himlera. Od 1934 r. traktowano go jako obóz wzorcowy. Następne powstawały niemal co roku, a w latach 1939 - 1945 hitlerowcy zorganizowali 9 tysięcy obozów i podobozów, przez które przeszło ogółem 18 milionów więźniów i jeńców wojennych z 30 krajów świata.

W 1936 r. otwarto obóz w Sachsenhausen w pobliżu Oranienburga. Do maja 1941 r. podlegała mu filia Gross Rosen (miejscowość Rogoźnica, leżąca około 60 km na południowy zachód od Wrocławia). Część pól, na których powstał obóz, należało do firmy "Granitwerke Alfons Hay," specjalizującej się w wydobywaniu kamieni budowlanych. Ponieważ właściciel był Żydem, najprawdopodobniej odesłano go do jednego z miejsc zagłady, a firma przeszła w ręce SS. Obóz koncentracyjny Gross Rosen powstał w sierpniu 1940 r. i istniał do lutego 1945 r. Od 1941 r. był jednostką samodzielną. Podlegało mu ponad 80 podobozów. Przeszło przez niego 125 tys. więźniów, głównie obywateli polskich, z których około 50 tys. zginęło.

Będący podobozem Gross Rosen, arbeitslager (obóz pracy) AL Funfteichen w Fünfteichen (pol. Miłoszyce) działał przyjajmniej od 15 października 1943 do 21 stycznia 1945 r.(patrz niżej: data likwidacji obozu "LASKOWITZ" - przypis J. Urbaniak), kiedy wszystkich więźniów mogących poruszać się o własnych siłach ewakuowano z powrotem do macierzystego obozu Gross Rosen.
(Faktyczna działalność byłego obozu AL Funfteichen zakończyła się w 1948 roku, albowiem od wyzwolenia do tego roku był użytkowany przez władze radzieckie jako obóz jeniecki dla hitlerowców przyp. J.Urbaniak.)

Zanim powstał obóz w Fünfteichen, istniały wcześniej 2 inne w miejscowości Markstädt - tak przed wojną nazywały się Laskowice. Prawdopodobnie przed marcem 1942 roku (a więc przed utworzeniem obozu za parkiem pałacowym), było już w Laskowicach około 1,5 tys. więźniów osadzonych na terenie obozu zlokalizowanego pomiędzy miejscowościami Markstadt (Laskowice) i Funfteichen (Miłoszyce)w strefie należącej do Markstadt. Przypuszczalnie teren ogrodzony sięgał od dzisiejszej drogi asfaltowej do torów kolejowych na wysokości strzelnicy Bractwa Kurkowego Grodu Jelcz-Laskowice. Wskazują na to pozostałości betonowych bunkrów strażniczych, dojazdowa droga żużlowa i lokalizacja ukrycia przeciwlotniczego przeznaczonego na pewno nie dla więźnów.

Patrz: http://jelcz-laskowice.ovh.org/mapaobozow/obozmarkstadt2.html
Pozostały po tym obozie:
- droga z żużla w niezłym stanie do dzisiaj,
- 3 bunkry betonowe (jeden leżący przy drodze żużlowej od strony Miłoszyc, drugi stojący głębiej w polu od strony Miłoszyc a trzeci po przeciwnej stronie kompleksu obozowego od strony Laskowic).
- dobrze zachowane pozostałości budowli dla transformatora elektrycznego,
- dobrze zachowane ruiny murowanej kuchni obozowej z kominami i budowlami towarzyszącymi.
Sądzić należy że pozostałe zabudowania i baraki podobnie jak w innych przypadkach wykonane były z drewna i dlatego nawet ślady się nie zachowały.
Zachował się jeszcze zlokalizowany poza obozem w bezpośrednim sąsiedztwie zbiegu drogi asfaltowej i obozowej drogi żużlowej, duży schron (ukrycie) przeciwlotniczy.

Drugi obóz (być może pod tym samym zarządem) znajdował się na obszarze wsi Markstadt (Laskowice) zwany "LASKOWITZ" - przyp. J. Urbaniak), za parkiem pałacowym i zabudowaniami IUNGU, na terenie obecnych pastwisk i pól uprawnych. - patrz http://jelcz-laskowice.ovh.org/mapaobozow/obozlaskowitz3.html
W marcu lub kwietniu 1942 r. przywieziono tam (Obóz LASKOWITZ) 700 osób z obozu policyjnego w Sosnowcu.Ulokowano ich wszystkich w 20 nowych barakach. W każdym znajdowało się 9 - 10 izb, przy czym jedną zamieszkiwało co najmniej 12 osób. Pomieszczenia dla więźniów wyposażono w żelazne piece, jednak za próbę zapalenia w nich groziły surowe kary. Do obozu prowadziła brama wejściowa. Całość otoczono murem kolczastym i obstawiono niemiecką policją, która nadzorowała teren obozu. Wydzielono także plac apelowy. ( Ostatnie pozostałości podmurówek fundamentowych tego obozu zostały zniwelowane przez Dyr. ZDUNG Inż. Romana Mroza w 1978 r. - przyp. J. Urbaniak)

Wyżywienie, podobnie jak w innych hitlerowskich obozach, było złe i składało się z głodowych porcji. Na śniadanie musiało wystarczyć 20 g chleba, 2 dag margaryny albo 2 - 3 dag topionego sera lub marmolady oraz pół litra niesłodzonej kawy zbożowej. Obiad składał się z wodnistej zupy z pokrzyw albo brukwi, a gotowanie odbywało się w warunkach urągającym wszelkim zasadom higieny: w zupie zawsze było dużo piasku i często pływały myszy. Ilość soli była tak duża, że trudno było tę potrawę zjeść. Na jedną osobę przypadało też około 1/4 kg ziemniaków w łupinach. Po ciężkim dniu pracy więźniowie dostawali na kolację 20 dag chleba i niesłodzoną kawę.

Raport o sytuacji w laskowickim obozie (w którym nie wiadomo, ale prawdopodobnie "LASKOWITZ") z 1942 r. donosił, że stan zdrowia więźniów jest tak zły, iż potrzebują aż (!) 50 min. na dojście do zakładów. Ich obuwie, to zniszczone, zdarte drewniaki lub szmaty. Pracują bez śniadania, a przed południem każdy dostaje jedynie talerz zupy. Dalej czytamy: "więźniowie są tak głodni, że szukają odpadków albo żebrzą."

Projekt budowy zakładów zbrojeniowych w Jelczu przy pomocy więźniów po raz pierwszy wysunął Alfred Krupp von Bohlen und Halbach 5 lutego 1942 r.
8 sierpnia 1942 r. m. in. Alfred Krupp, Karol Otto Saur - szef biura technicznego ministra Speera oraz sam minister Speer spotkali się w kwaterze Hitlera, aby podjąć ostateczną decyzję. Na procesie norymberskim,(powołany na świadka, K. O. Saur tak opisywał wspomniane wydarzenie: "Pan von Bohlen po rozmowie z Hitlerem wyszedł z jego kwatery głównej z ministrem Speerem do parku na terenie Kętrzyna (Rastenburga), gdzie spacerowałem z innymi panami. Speer podszedł do mnie w obecności pana von Bohlena i poinformował mnie o rozkazie, który wydał teraz Hitler, że zakłady mają być wzniesione i że mamy dać mu każdą pomoc, której potrzebuje. (...) Dowiedziałem się też, że jest to specjalny rozkaz Hitlera, który mamy wykonać." Pytany przez trybunał, dlaczego Hitler interweniował w tej sprawie, Speer wyjaśnił, że Hitler miał wielki szacunek i słabość do nazwiska Kruppa i jego rodziny, ponieważ - powtarzając jego własne słowa - była to "kuźnia oręża dla całych Niemiec." Dalej świadek zeznawał: "Stosunek między Kruppem a nami był zupełnie inny niż stosunki nasze z innymi firmami. Należy to przypisać wyjątkowej pozycji, jaką posiadał. Jedynie zakłady Hermana Göringa miały taką pozycję."

W okresie międzywojennym główny właściciel zakładów zbrojeniowych Gustaw von Bohlen und Halbach (zięć Friedricha Alfreda Kruppa) był dostawcą broni na skalę światową. On także poparł dojście Hitlera do władzy. Natomiast w czasie drugiej wojny światowej, fabryki Kruppa były podstawą przemysłu zbrojeniowego Niemiec. Powstające w Jelczu zakłady miały być wyłączną własnością Kruppa, podobnie jak cała wielka firma ze wszystkimi zakładami zbrojeniowymi. Stało się tak na mocy rozkazu samego Hitlera w 1943 r.

Spodziewano się, że przepustowość stali w jelczańskich zakładach osiągnie normę równą takim fabrykom, jak w Essen i Reinhausen.

Imię Bertha nadano fabryce, aby uhonorować matkę Alfreda. Było to jedno z ostatnich życzeń Gustawa Kruppa - ojca Alfreda, zanim uczynił syna swym pełnomocnym spadkobiercą.

Jeszcze w 1942 r. ruszyły prace przygotowawcze, poprzedzające budowę zakładów. Część więźniów z Laskowic pracowała przy ustawianiu baraków z gotowych elementów (na terenie dzisiejszego placu targowego i przyległym), w odległości 1,5 km od obozu w stronę Oławy. Inni przygotowywali teren pod budowę zakładów zbrojeniowych (w tym 7 baraków zaplecza fabrycznego). Wszelkimi pracami budowlanymi kierowali niemiecy fachowcy z takich firm budowlanych jak: "ARGE", "Christoph und Unmark", "Glatzer Bau - Ring", "Julius Schallhorn -Berlin", "Henkell und Sohn", "Grün und Bilfinger" oraz "Krupp".

Latem 1942 r., przy wstępnych pracach niwelacyjnych i budowie dróg dojazdowych pracowało prawdopodobnie około 5 000 więźniów, przede wszystkim Żydów z całej Europy. W czasie 9 miesięcy budowy fabryki, jak mówią byli więźniowie, dziennie ginęło kilkaset osób. Pracowników nie brakowało, ponieważ nowych więźniów dowoziły liczne transporty. Komendantem obozu był wtedy niejaki Linder.

W najbliższej okolicy, w czasie wojny był jeszcze jeden obóz - w Rattwitz (Ratowicach). Przeznaczono go najpierw dla przymusowych robotników, pełnił funkcję zakładu wychowawczego (Erziehungslager). Przebywało tam około 1 200 więźniów, a każdego nowego witano podobno tradycyjnie 50 batami. Powszechnie wiadomo, że w obozach hitlerowskich stosowano zazwyczaj 3 kary chłosty: 25, 50 i 75 batów, te dwie ostatnie mało kto potrafił wytrzymać. Być może ofiary wychowywane w obozie Rattwitz znalazły miejsce spoczynku zaznaczone dzisiaj pomnikiem dla "NN" opodal drogi z Ratowic do Czernicy Wrocławskiej

Kiedy rozpoczęto budowę fabryki Kruppa, zatrudniono tam także robotników z Ratowic.

Przy pracach wstępnych, przygotowujących teren pod zakłady zbrojeniowe Kruppa, w końcu października 1942 r. pracowało 600 więźniów, w listopadzie 685, a w grudniu 890. Głównemu Urzędowi Gospodarki i Administracji SS to jednak nie wystarczało. Postawiono Kruppowi warunek: albo szybko zwiększy ilość więźniów i przyspieszy tempo prac albo zakłady w Jelczu nie powstaną. Dodajmy, że urząd SS pobierał od koncernu opłatę 4 marek za niewykwalifikowanego robotnika, natomiast 6 za fachowca.

Początkiem lata 1943 r. obóz "LASKOWITZ" w Markstädt (Laskowicach) zlikwidowano. Część więźniów przewieziono do obozu Stutthof (Sztutowo koło Elbląga, był to obóz zagłady natychmiastowej) lub jego filii.
Muzeum STUTTHOF
Około 1 000 pozostałych przeniesiono do KL Funfteichen (koło Miłoszyc) i razem z innymi zakwaterowano w 26 barakach. Niektóre z nich stały jeszcze puste - czekały na nowych mieszkańców. Obóz w Ratowicach także z czasem (koniec 1944 r.) zlikwidowano.


Napisz do mnie




Powrót do strony głównej

Powrót do planu interaktywnego

Opracowanie i webmaster: J.Urbaniak
Utworzono: 24.08.2003r.
Ostatnia aktualizacja 01.12.2008 r.